1412786146editor_mar_01wlasciwy

Mar, reż. Dominga Sotomayor│Znowu jesteśmy na wakacjach z Domingą Sotomayor. W prozaicznej sytuacji zwyczajnego kryzysu, który Martin i Eli próbują zagłuszyć oddając się beztroskim czynnościom: kąpielom w basenie, opalaniem, graniem na gitarze i piciem wina. Jednak te czynności są jak budujące napięcie odliczanie: kto pierwszy naciśnie spust, zada pierwszy cios, sprowokuje pierwszy wybuch.

Pretensje i pytania – głównie to wymieniają między sobą Eli i Martin, gdy już postanawiają przełamać panujące w ich związku milczenie. Oprócz tego czasami okazują sobie troskę i czułość, choć robią to raczej z niechęcią i z przyzwyczajenia niż z rzeczywistej potrzeby serca. Raz na jakiś czas na siebie spojrzą – niechcący, krzywo. Właściwie nie wiadomo o co się rozchodzi i dlaczego ten związek się rozłazi. Na tym etapie irytuje ich wszystko, a zwłaszcza to, co błahe, nieznaczące, nieważne. Nagle każdy drobiazg przekłada się bezpośrednio na ich życie: ujadający pies nie pozwala zasnąć w nocy, wiatr zapędza włosy w oczy, kamyk uwiera w bucie, za które bez wyjątku winny jest zawsze partner. Takie szczegóły nieprzerwanie przypominają im, jak bardzo nienawidzą siebie nawzajem i jak okrutnie tracą ze sobą czas.

Potraktowanie ich relacji określeniem „wzajemnej nienawiści” nie oddaje sprawiedliwości zniuansowanej opowieści kreślonej przez Sotomayor. Ona pokazuje ludzi, którzy się kochają, ale niezmiennie żyją w przekonaniu, że ta druga osoba jest im winna to, czego potrzebują. Eli i Martin nie potrafią spędzać bez siebie czasu; nie umieją zapomnieć o własnym egoizmie, jak i nie chcą spuścić z oka siebie nawzajem. Nie ma w nich zgody na zaprzestanie strofowania, oceniania, nieprzerwanego sprawdzania, czy partner spełnia ich oczekiwania czy nie. Stadium ich relacji przypomina cichą wojnę toczoną na kilku frontach. Jedna rozgrywa się między Martinem i Eli, drugą każde z nich toczy wewnątrz siebie. I bynajmniej ta druga nie jest drążeniem w samym sobie, poszukiwaniem kompromisów, nowych dróg czy szans na poświęcenie dla partnera. Nie wiąże się ona z pytaniem, co ja mogę zrobić, aby ugasić pożar, w którym za chwilę spłonie mój związek? Każdy taki ruch oznaczałby przecież złożenie broni, oddanie władzy, zasygnalizowanie słabości. Zamiast tego, Eli i Martin wybierają więc podążanie długim pasmem cierpień, urazów, lęków, smutków, resentymentów, rozpaczy, zakłopotania i zasadzek. Padają ich ofiarą, żyjąc bez przerwy pod groźbą rozpadu.

Jeśli w „Od czwartku do niedzieli” dzieci były zaledwie cichymi świadkami kryzysu rodziców i nikt na nie zwracał uwagi, tak w „Mar” matka Martina staje się aktywnym uczestnikiem konfliktu w związku syna. Ale tu znowu Sotomayor nie idzie prostym tropem, dokładającym do historii kryzysu tej relacji aspekt tradycji i używając postaci matki do zilustrowania konkretnej tezy o tym, że „kiedyś było lepiej, a dziś wszyscy są egoistami”. Zależy jej na stworzeniu filmu bardziej pojemnego i mniej jednoznacznego; takiego, który skutecznie omijałby katalogowanie powodów doprowadzających związki do rozpadu. Pojawienie się matki Martina konflikt intensyfikuje, ale nie uruchamia niczego, co wcześniej nie trawiłoby tej pary. Co najwyżej Martin i Eli dostają kolejne lustro, odzwierciedlające ich zagubienie, zamotanie i ból – spiralę, z której nie potrafią wybrnąć i z której nie pomoże im wybrnąć nagły zwrot akcji. Tu liczą się tylko zwroty dokonane przez nich samych – jak tymczasowa ucieczka na którą pozwoliła sobie matka w „Od czwartku do niedzieli”, aby znaleźć w sobie siłę do dalszego podróżowania w towarzystwie własnej rodziny. Martin i Eli jeszcze w ten sposób się nie sprawdzili. Nie sprawdzili, czy gdy na chwilę znikną sobie z oczu, to będą mieli pragnienie spojrzeć sobie w oczy raz jeszcze.■

Urszula Lipińska


Mar │ Director: Dominga Sotomayor │ Screenplay: Dominga Sotomayor, Manuela Martelli, Lisandro Rodriguez, Vanina Montes │ Camera: Nicolas Ibieta │ Editing: Catalina Marin │ Music: Guillermo Rodriguez │ Cast: Lisandro Rodriguez, Vanina Montes, Andrea Strenitz │ Producer: Ivan Eibuszyc, Dominga Sotomayor, Lisandro Rodriguez, Ana Perera │ Production Company: Cinestacion / FrutaCine │ Country: Chile / Argentina│ Year: 2014 │ Running Time: 60 min│ International Sales: New Europe Film Sales │ Festival: Berlin IFF 2015│


Written by redakcja