4_remix_remake_rip_off

Remake, Remix, Rip-Off, reż. Cem Kaya│„Remake, remix i rip off” – to według tytułu dokumentu Cema Kayi trzy fundamenty świetności tureckiego kina, które wydało na świat swoje własne „Gwiezdne wojny”, „Ojca chrzestnego”, „Egzorcystę” i „Szczęki”. Dokonało tego bez wybujałych efektów specjalnych, pokaźnych budżetów i potężnych ekip. Za to z lokalnymi gwiazdami – takimi, które w filmografii mają co najmniej dwieście tytułów. Bo tylko wtedy ich format jest odpowiedni do przyszłego filmowego hitu.

Kiedyś, gdy prawa autorskie nie były tak restrykcyjne, świat był jakby piękniejszy. Szczególnie w Turcji, która mogła wówczas dowoli obracać filmowym dobrem z każdej części globu, łączyć motywy po swojemu, przerabiać znane historie i interpretować je po swojemu. Jednym słowem: produkować hit za hitem. „W dawnych kulturach mówionych wiedza i sztuka były uważane za kolektywne dobro i własność przekazywaną poprzednim pokoleniom poprzez powtarzalne rytuały. Tak rozwijała się tradycja” – twierdzi Cem Kaya, wspominając, że tureckie kopie amerykańskich filmów nie są niczym niecodziennym. W końcu kinu remake stosuje od wieków właśnie po to, aby pewne fenomeny wytłumaczyć kolejnym pokoleniom widzów w ich języku i z pomocą nowoczesnych technologii. Więc według niego sam fenomen przerabiania zachodnich filmów na tureckie fabuły nie jest niczym szczególnym. Szczególny jest natomiast ich urok i nieodparty czar. Czar tekturowych skał, równo przystrzyżonych grzywek i skromnych ognisk udających w filmie spektakularne pożary.

Zanim jednak Superman znajdzie kryptonit w matczynym kufrze z posagiem (owinięty troskliwie w koronkową chustę), a inne zachodnie przeboje zostaną przerobione na lokalną modłę (aby stać się przebojami jeszcze większymi niż w swoich ojczyznach), Turcy sprowadzali do siebie zagraniczne filmy i podkładali pod nie turecki dubbing. Jego prawdziwą gwiazdą był Ferdi Tayfur, który słynął z tego, że używał różnych dialektów i przerabiał dialogi w filmach, nadając im bardziej swojski kontekst. Bodaj największym osiągnięciem Tayfura było święte przekonanie krajowej publiczności, że wszystkie te filmy – od komedii braci Marx po Flipa i Flapa – powstały właśnie w Turcji. W końcu te dialogi nie mogą kłamać.

Jednak w latach 50. minionego oczekiwania publiczności gwałtownie skoczyły. „Wówczas, na potrzeby rolnictwa, w wielu wsiach rozprowadzono elektryczność, czego skutkiem ubocznym było powstanie w tych miasteczkach licznych kin. Nagle kręcenie filmów stało się lukratywnym biznesem – przecież było dla nich tak wiele miejsc zbytu. Tyle, że twórcy kompletnie nie byli na to przygotowani; nie byli przygotowani na tak olbrzymi apetyt kina, jaki miała wiejska publiczność. Zaczęto więc adaptować zachodnie filmy, które odnotowały w Turcji sukces. Ponieważ nie było u nas żadnej szkoły filmowej, ludzi z jakimkolwiek większym doświadczeniem w tym temacie, wyedukowanych scenarzystów czy kompozytorów, proces przerabiania hitów przebiegał bardzo intuicyjnie. Robienia kina uczono się przez jego oglądanie i kopiowanie – a właściwie nie tyle kopiowanie, co interpretowanie tych filmów poprzez turecką rzeczywistość” – mówi Cem Kaya. Tak powstały właśnie tureckie „Gwiezdne wojny”, turecki „Egzorcysta” czy tureckie „Szczęki”. Perełki niemożliwe do opisania, które po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy.

Dla mnie te tureckie wersje zachodnich filmów są przede wszystkim strasznie śmieszne” – mówi Kaya. „Ale nie sposób nie spostrzec ich kulturowej wagi. Wkładając w te filmy lokalne odniesienia i rytuały, przekazujemy je dalej i utrzymujemy w kraju coś bardzo cennego – naszą unikatowość i odrębność” – dodaje. Według niego, ten fenomen pozwolił zresztą zaistnieć w kinie bardzo utalentowanym ludziom, niezwykle biegle łączącym w swoich filmach cytaty z wielu klasyków. Takim „lokalnym Quentinom Tarantino”. Jedną z nich jest Çetin Inanç, który do tureckiej wersji „Rambo: Pierwsza Krew” zgrabnie wplótł wątek z zombie. Jego wyobraźnia po dziś dzień pozostaje niedoścignionym wzorem w Turcji, która oczywiście nadal kopiuje, remake’uje i remiksuje zachodnie filmy. Tyle, że obecnie ma to mniej romantyczny, szaleńczy i spontaniczny charakter. „Po prostu teraz musimy kupować licencje…” – mówi Kaya.■

Urszula Lipińska


Remake, Remix, Rip-Off │ Director: Cem Kaya │ Screenplay: Cem Kaya │ Camera: Meryem Yavuz, Tan Kurttekin, Gökhan Bulut │ Editing: Cem Kaya │ Music: – │ Cast: – │ Producer: Jochen Laube │ Production Company: UFA Fiction GmbH │ Country: Germany / Turkey│ Year: 2014 │ Running Time: 96 min. │ International Sales: UFA Fiction GmbH │ Festival: Rotterdam IFF 2015 │


Written by redakcja

1 Comment

Comments are closed.