i-am-not-madame-bovary-feng-xiaogang1I Am Not Madame Bovary, dir. Feng Xiaogang│„I Am Not Madame Bovary” portretuje długi bój kobiety o ocalenie swojego dobrego imienia i odzyskanie osobistej wolności. Jest to droga usiana cierpieniem, poniżeniem i odrzuceniem – walka jednostki z zasadami, regułami i prawem. Drobna Li wydaje się nie mieć w prawa w tej potyczce wygrać.

Cena za odzyskanie wolności i prawo do miłości rośnie z każdym krokiem Li. Wszystko zaczyna się, gdy kobieta daje się namówić mężowi na przeprowadzenie fałszywego rozwodu. Ma on im pomóc zakupić mieszkanie, które od dawna upatrzyli sobie na swoje przyszłe gniazdko. Tyle, że sprawy rozwiązują się zupełnie inaczej – zamiast z Li, rozwiedziony mąż zamieszkuje w nowym mieszkaniu z nową kobietą. Zraniona Li rozpoczyna się sądową batalię, aby „rozwieść się naprawdę”. Okazuje się jednak, że wszystko sprzysięgło się przeciwko niej i sprawiedliwy wyrok może trudniejszy do osiągnięcia niż jej się początkowo wydawało.

W swoim spektakularnym filmie Feng Xiaogang miesza kilka pozornie nieprzystających do siebie stylistyk. Miksuje dramat społeczny, kino kobiece, romans a nawet elementy komediowe, szukając drogi do pokazania wielowymiarowości opowiadanej historii. Nie udaje, że jest w stanie utrzymać ją w ryzach jednej estetyki – losy Li mają wiele smaków, barw i zapachów, balansują między nastrojami. Podobnej zmienności reżyser poddaje obraz – kształt kadru przeobraża się raz przyjmując klasyczne ujęcie, innym razem zaokrąglając się – tak, jak w pamiętnym „Luciferze” Gusta van den Berghe. Wydaje się, że te zabawy nie mogły wyjść filmowi na dobre. Ciągłe i nieprzerwane eksperymentowanie z formą odciąga uwagę od jego treści, burzy rytm filmowej opowieści albo zwyczajnie maskuje jej braki. Ale w przypadku „I Am Not Madame Bovary” jest inaczej. Zmiany przychodzą naturalnie i komponują się idealnie z dynamiczną sytuacją głównej bohaterki. Raz jej świat bywa szeroki i wydaje się, że szczęśliwe życie wreszcie do niej przyjdzie. Innym razem kadr znowu się kurczy, stając się dla niej istnym więzieniem.

O tym głównie jest „I Am Not Madame Bovary” – o kobiecie tkwiącej w więzieniu. Jego kraty zbudowane są z różnych elementów: konwenansów, moralności, tradycji albo zwykłej ludzkiej nieżyczliwości. Li próbuje wyszarpać te kraty, ale w oczywisty sposób nie może nic zrobić. Dlatego dusi się od swoich niespełnionych pragnień i namiętności, od losu, którego nie może zmienić i z bezsilności – którą w końcu postanawia skonsumować splatając sobie sznur i próbując się powiesić. Nie może jednak nawet zrobić tego. Na scenerię swojej śmierci wybiera ogród, którego właściciel nie pozwala jej popełnić samobójstwa. Bynajmniej nie ze względu na chęć ratunku załamanej kobiety, ale z troski o dobro własnego interesu. W końcu samobójstwo Li przeklęłoby to miejsce i przyniosło spadek wartości posiadanego przez niego ogrodu. I wydaje się, że właśnie ta scena jest w „I Am Not Madame Bovary” znamienna. Ogród, tak jak wcześniej prawo, staje się jakimś dobrem wyższym niż człowiek i jego emocje. ■

Urszula Lipińska


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│

images

I Am Not Madame Bovary / Wo Bu Shi Pan Jinlian│ Director: Feng Xiaogang│ Screenplay: Liu Zhenyun│ Camera: Luo Pan│ Editing: William Chang Suk Ping│ Music: -│ Cast: Fan Bingbing, Guo Tao, Da Peng│ Producer: Hu Xiaofeng, Wang Zhonglei, Jerry Ye│ Production Company: A Beijing Sparkle Roll / Huayi Brothers / Beijing Skywheel Entertainment / Zhejiang Dongyang Mayla │Country: China│ Year: 2016│ Running Time: 137 min. │ International Sales: Wild Bunch│ Festival: San Sebastian IFF 2016 │


 

Written by redakcja