img_21102

Much Ado about Nothing, dir. Alejandro Fernández Almendras│Vicente czuje, że los mu sprzyja. Właśnie zaczął przyjaźnić się z bogatymi dzieciakami ze swojego liceum i wydaje mu się, że jest w tym kręgu akceptowany. Imprezuje, pije, podrywa dziewczyny i ani razu nie czuje się gorszy. Do czasu, gdy wsiada na tylne siedzenie samochodu prowadzonego przez kolegę pochodzącego z majętniejszej rodziny. Po tej przejażdżce budzi się w innym świecie. Nagle jest oskarżony o wypadek, którego nie spowodował. Bo ktoś musi wziąć odpowiedzialność za ofiarę kraksy, a bogaty tata jego kolegi nie może sobie pozwolić na syna w więzieniu.

„Much Ado about Nothing” zainspirowała prawdziwa historia 24-letniego Martina Larraina, członka prominentnej chilijskiej rodziny, który wymknął się karze za spowodowanie wypadku. „Widząc rozwój sprawy byłem zszokowany –  jak większość ludzi w Chile. Bogate dziecko bogatych rodziców w oczywisty sposób zamieszane w zbrodnię i wychodzące z tej sytuacji bez najmniejszej rysy? Byłem wściekły – i to było bardzo dobre uczucie, bo ono pchnęło mnie do zrobienia tego filmu”.

Przy okazji „Much Ado about Nothing” i próby sportretowania środowiska chilijskiej klasy bogaczy Alejandro Fernández Almendras cofnął się do swoich własnych wspomnień z czasów liceum. „Dla mnie wejście w to środowisko było nieco dziwne. Sam pochodzę z klasy średniej – takiej prawdziwej klasy średniej, a nie z tej, która ma 5 miliardów dolarów osobistego majątku na koncie i nazywa się klasą średnią. Moja matka jest nauczycielką, ojciec pracuje jako księgowy. Chodziłem jednak do dosyć prestiżowej szkoły. Uczęszczało do niej mnóstwo dzieciaków z bogatych rodzin. Jasne, bywałem w ich domach na imprezach, nigdy jednak nie czułem się częścią ich świata. Kręcąc ten film przypomniało mi się moje liceum i wiążące się z tym czasem traumatyczne doświadczenia. Wielokrotnie na takich imprezach pytano mnie do jakiej szkoły chodzę, a potem pytano czy znam tych czy tamtych ludzi – i padały najbardziej prominentne nazwiska z dziedziny biznesu czy polityki. To pomagało tym dzieciakom umieścić mnie w odpowiednim społecznym kręgu, dawało im sygnał czy warto się ze mną kumplować czy nie” – opowiada reżyser. Jego zdaniem takie klasowe ujęcie świata najlepiej nadaje się do pokazania sprzeczności tkwiących w sprawiedliwości i prawa, które wcale nie jest takie samo dla wszystkich. „Za każdym razem w kinie próbuję odnieść się do spraw naświetlających społeczeństwo w obliczu wymiaru sprawiedliwości. My cały czas jesteśmy przekonani, że system, w którym żyjemy działa. A moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie. Sprawiedliwość bywa różnie rozumiana i traktowana w zależności od pochodzenia podejrzanego” – mówi reżyser. „Wierzę, że nie znajdzie się na świecie nikogo, kto powie, że jest złym człowiekiem. Nawet najgorsi kryminaliści będą upierali się, że zabijali w imię zaprowadzenia moralnego ładu – według sprawiedliwości, którą rozumieją po swojemu. Ja chcę rzucać wyzwanie temu, co naprawdę jest uznawane za dobre a co za złe i nie chcę mieć wcześniej zarysowanego osądu. Nie chcę swoim filmem udowodnić wiarygodności swojego punktu widzenia. Wręcz przeciwnie – pragnę otworzyć pole do dyskusji. Na wszystko można spojrzeć z różnej perspektywy, ale w przypadku sprawiedliwości sprawa jest wystarczająco trudna. Chciałbym nieprzerwanie mówić o tym w moim kinie” – podkreśla chilijski autor. ■

Urszula Lipińska


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│

images

Much Ado about Nothing / Aquí no ha pasado nada│ Director: Alejandro Fernández Almendras│ Screenplay: Alejandro Fernández Almendras, Jerónimo Rodríguez│ Camera: Inti Briones│ Editing: Alejandro Fernández Almendras,Soledad Salfate │ Music: Domingo García-Huidobro │ Cast: Agustín Silva, Paulina García, Alejandro Goic│ Producer: Augusto Matte, Pedro Fontaine│ Production Company: Jirafa / Brisa Films/ Arizona Productions│Country: Chile / USA / France │ Year: 2016 │ Running Time: 95 min.│ International Sales: Film Factory Entertainment│ Festival: San Sebastian IFF 2016│


 

Written by redakcja