peculiar-partida-ajedrez-Wilko-Johnson_75502653_117440_1706x960

The Ecstasy of Wilko Johnson, dir. Julien Temple│Wilko Johnson postanowił z tego świata odejść w sposób filmowy. Zdiagnozowano u niego raka i wyliczono dziesięć miesięcy do końca życia, więc Wilko każdy dzień traktuje jak święto. „Co nie może zostać wyleczone trzeba znieść” – przekonuje w dokumencie Juliena Temple’a i postanawia cieszyć się życiem póki starczy mu tchu. Cieszyć się nim na swój mroczny sposób.

Mimo, że Wilko odchodzi, traci siły, żegna się ze światem, w dokumencie Temple’a rzeczywistość nie ustaje. Wciąż toczy się wartko, dynamicznie, przy błysku reflektorów i deszczu kapiącym z rynny. Wszystko wygląda tak samo. Niby trochę posępniej – szczególnie gdy na ekranie pojawia się bohater filmu – ale jakby znajomo, tak samo szaro, smutno. Bo Wilko odchodzenia się nie boi, a po mrocznej stronie życia stąpał zawsze. Żonę pochował dawno temu, z chorobą chce się zbratać. Nie przekonuje go leczenie, przykucie do szpitalnego łóżka, powolne umieranie po odstawieniu wszystkiego, co kochał w swojej codzienności. Choć co nieco odstawił. I wybrał długie spacery po przygnębiających wybrzeżach, rozmyślania, wspomnienia, refleksje i próby udzielania koślawych, niedoskonałych odpowiedzi na pytanie: czym jest sens życia?

Ale nade wszystko Wilko gdy tylko dowiedział się o swojej chorobie, polubił grę w szachy. Ze śmiercią. Dokładnie jak w „Siódmej pieczęci” Ingmara Bergmana Johnson siada naprzeciwko śmierci, patrzy jej w oczy i wysuwa kolejny pionek. Każdy może być tym ostatnim, każdy może zwieńczyć tę grę zwycięstwem jego przeciwniczki. Wilko to wie, a mimo to gra dalej i wspomina stopniowo wszystko, co go ukształtowało. Jako człowieka, muzyka, artystę, myśliciela, filozofa, istotę ludzką i wzorzec dla innych.

Pamięć wiedzie go przez świat surrealistyczny, mistyczny i spirytualny zarazem. Świat bez Boga, a jednak przyozdobiony pewną specyficzną duchowością, właściwą pokrewnym Wilko artystycznym duszom: Williamowi Blake’owi, Luisowi Buñuelowi czy Siergiejowi Paradżanowowi. Wśród nich tytułowy bohater dokumentu Temple’a czuje się najlepiej; czuje się jak w domu, z trudem wyplatanym przez całe życie spędzone na marginesie głównych nurtów, na wiecznej zadumie, na nieprzerwanym kwestionowaniu i filozofowaniu. W obliczu tak spędzonych dekad, śmierć wydaje się czymś błahym; czymś, co na co Wilko przygotowywał się od dawna. Teraz po prostu sumuje myśli, układa wnioski, dzieli się nimi z widzami z firmamentu swej ostatniej drogi. Z tego punktu widzenia przypomina mędrca, który ma prawo składać wielkie słowa w wielkie zdania i nie brzmi górnolotnie. Bo Wilko nie chce tak brzmieć. Chce odchodzenie uczyć częścią życia i elementem, któremu nie potrzeba wyróżnienia jeśli – tak jak on – jest się wobec niego nieustraszonym. ■

Urszula Lipińska


The Ecstasy of Wilko Johnson│ Director: Julien Temple│ Screenplay: Julien Temple│ Camera: Steve Organ│ Editing: Caroline Richards│ Music: – │ Cast: Wilko Johnson, Roger Daltrey│ Producer: Richard Conway, Andrew Curtis, Julien Temple│ Production Company: Essential Arts Entertainment / Nitrate Film│Country: United Kingdom │ Year: 2015 │ Running Time: 92 min. │ International Sales: Moviehouse Entertainment│ Festival: Cracow FF 2016│


Written by redakcja