201614482_3_IMG_543x305

In the Last Days of the City, dir. Tamer El Said│„Patrzę w przyszłość z optymizmem. Przechodzimy przez czas, przez który musimy przejść, żeby osiągnąć wolność. To długi tunel. I choć teraz sytuacja wygląda dramatycznie, miały miejsce pewne zmiany, których nie da się odwrócić. Ludzie zyskali polityczną świadomość i nie zmieni tego siana w telewizji propaganda i pranie mózgu. Ale widzę też, że rewolucja się nie skończy dopóki nie zostaną rozwiązane leżące u jej źródła problemy. A wszystko wybuchło, bo ludzie chcieli chleba, wolności i sprawiedliwości społecznej. Nie osiągnęliśmy póki co żadnej z tych rzeczy” – mówi Tamer El Said, autor „In the Last Days of the City”, filmu portretującego Kair na kilka chwil przed nadejściem rewolucji.

Zacznijmy od tego czego w tym filmie nie ma – czyli od wspomnianej rewolucji. „O to, czemu nie ma nie jej w filmie pyta mnie każdy” – mówi reżyser. „A jak od samego początku czułem, że nie chcę jej włączać do swojej opowieści. Zrobienie tego filmu zajęło mi dziesięć lat. Zaczęliśmy nagrywać dwa lata przed rewolucją, skończyliśmy – dwa tygodnie przed jej wybuchem. Przez cały ten czas miałem silne poczucie, że rewolucja zaraz nadejdzie, ale nie chciałem zmieniać kształtu mojego filmu. Nawet próbowałem trochę filmować podczas zamieszek – udało mi się wytrzymać pół dnia. Po prostu czułem się niekomfortowo, miałem wrażenie, że filmuję newsy dla telewizji. To było dla mnie zaprzeczenie kina, nie potrafiłem się w tym odnaleźć emocjonalnie, zaangażować, zbudować na tym, co widzę doświadczenia, którym chciałbym się podzielić. A przede wszystkim miałem wrażenie, że tego momentu nie rozumiem, choć przecież wiedziałem, że on nadejdzie” – tłumaczy Tamer El Said.

Decyzja o niepokazywaniu rewolucji bardzo mocno zaważyła na montażu materiału. Reżyser musiał patrzyć na materiał tak, jakby rewolucja się nie wydarzyła. Poruszał się w dwóch osobnych, dziwnych czasoprzestrzeniach. Całe dnie spędzał w domu montując materiał. Oglądał na nim ludzi i ulice, a wieczorem wychodził z domu i widział te same twarze, często znajdujące się w tym samym miejscu. Czasami nawet ubrane w te same ubranie co na jego nagraniach sprzed trzech czy czterech lat. „Całe moje życie spędziłem w Kairze i starałem się uchwycić jego rytm i wyjątkowość na taśmie. W takim miejscu czujesz, jak mały jesteś jako człowiek. Z miastem łączy mnie silna relacja, więc w momencie kiedy zacząłem kręcić w nim film stanąłem przed poważną próbą właściwego się do niego ustosunkowania. Myślę, że robienie filmu może się odbywać na dwa sposoby: albo to ja podążam za filmem albo film podąża za mną. Chciałem osiągnąć ten pierwszy stan i nauczyć się funkcjonować ze swoim ego, bo proces filmowania to też nauka, co z własnym ego zrobić. Trzeba odróżnić to, co do ciebie przychodzi od tego co pochodzi z twojego ego i domaga się ukazania na ekranie. Ja jestem reżyserem, bo uważam, że to piękny zawód dzięki któremu mogę rozwijać się jako człowiek, mogę stawać się lepszy, dowiadywać się więcej i czuć więcej. Ale mogę to osiągać tylko w stałym kontakcie z rzeczywistością. Dlatego staram się nieprzerwanie ją obserwować” – dodaje.

Bohaterem „In the Last Days of the City” jest reżyser filmowy, przemierzający ulice miasta szybkim krokiem i przesuwający palce po taśmie z nakręconym filmem w poszukiwaniu harmonii między rzeczywistością i fikcją. Za pośrednictwem swoich przyjaciół podróżuje po świecie, tkwiąc w jednym miejscu. Oni uciekli z Kairu, on pozostał. „To bardzo osobisty film” – przyznaje Tamer El Said. „Powierzchownych podobieństw między mną a głównym bohaterem jest wiele: jego przyjaciele to tak naprawdę moi przyjaciele. Jego matka to w rzeczywistości moja matka. Jego mieszkanie to moje mieszkanie. Ale to nie jest film autobiograficzny; to film o człowieku, który utknął w swojej przeszłości i pamięci, chce pójść naprzód, ale nie potrafi się pozbyć pewnego bagażu. Kair uczynił mnie tym, kim jestem, ukształtował mnie. Dorastałem tu, w ciągłym poczuciu zagrożenia i niebezpieczeństwa, z widmem wojny wiszącym nad społecznością. W takich warunkach śmierć i tracenie ludzi staje się twoją codziennością” – mówi autor filmu, zaznaczając jednak, że nie chciał robić filmu politycznego. „To stało się mimochodem, czy mi się to podoba czy nie. Jedyne co mogłem zrobić, to pozostać lojalnym wobec kina i ominąć robienie filmu podporządkowanego konkretnemu politycznemu kontekstowi. Bo kontekst się zmienia, a film musi być czymś więcej niż naświetleniem bieżącej sytuacji. Poza tym inspiracją do nakręcenia tego filmu była chęć zrobienia czegoś z rzeczywistością” – tłumaczy Tamer El Said. Podkreśla, że rzeczywistość Kairu jest bowiem piękna, prawdziwa i intensywna, ale kiedy próbuje się ją przenieść na ekran zwykle to nie wychodzi, traci się całą jej magię. „Gdy czuje się, że jakiś moment jest symboliczny, film rzadko kiedy potrafi przekazać jego ciężar i wyjątkowość. Dlatego mimo, że miałem scenariusz, każda scena pozostawała otwarta do ostatniej chwili. Chciałem, żeby to był film spontaniczny, wykreowany głównie w montażu, swobodny. To bywa czasami bardzo frustrujące, bo magia nie zdarza się na zawołanie, a wymaga upartości i czasu”.

Jak podkreśla autor sytuacja w Egipcie jest bardzo dynamiczna. Nie można przewidzieć co się zdarzy, jest coraz gorzej i gorzej. „Nie sądzę, żebym teraz mógł nakręcić taki film jak zrobiłem. Coraz więc panuje dookoła presji i paranoi, nikt nie chce już słuchać tych wielu głosów, każdy pragnie jednego jasnego, przekazu”. Ale jednocześnie Tamer El Said podkreśla, że młodego pokolenia nikt nie zatrzyma. Ich czas w końcu przyjdzie, pytanie tylko jaką cenę trzeba będzie zapłacić, żeby ten kraj zmienić? „Moim zdaniem wysoką. Mówię to patrząc także na sytuację międzynarodową, na ogólny kryzys w regionie. Syria, Libia – cały świat jest w głębokim kryzysie i będzie cierpiał. To będzie się rozwijać coraz bardziej, bo ilość ludzi wkurzonych każdego dnia wzrasta” – mówi reżyser. „Aż w końcu wybuchnie”.■

Urszula Lipińska


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│

dafaultpic

In the Last Days of the City / Akher ayam el madina│ Director: Tamer El Said│ Screenplay:  Tamer El Said, Rasha Salti│ Camera: Bassem Fayad│ Editing: Mohamed Abdel Gawad, Vartan Avakian, Barbara Bossuet│ Music: Amélie Legrand, Victor Moïse│ Cast: Khalid Abdalla, Laila Samy, Hanan Youssef  │ Producer: Tamer El Said,Khalid Abdallah, Hana Al Bayaty, Marcin Malaszczak, Michel Balagué, Cat Villiers│ Production Company: Mengamuk Films / Zero Production│Country: Egypt / Germany / United Kingdom / United Arab Emirates │ Year: 2016│ Running Time: 118 min.│ International Sales: Still Moving│ Festival:  Transylvania IFF 2016│


Written by redakcja