14scaledBATTLES

Battles, reż. Isabelle Tollenaere│Bomba, bunkier, czołg i żołnierz – „Battles” Isabelle Tollenaere podąża tropem czterech symboli wojny i dociera do różnych miejsc w Europie, w których mimo pokoju wojenny konflikt wciąż jest żywy. To jeszcze kontynent uśpiony i nieświadomy, co za chwilę wydarzy się na Ukrainie. Bezrefleksyjnie mija się tu bunkier w ogródku i z rozbawieniem patrzy na niewinną zabawę dziecka z bronią.

Jeszcze zanim dokumentowi Isabelle Tollenaere rzeczywistość dopisała ostatni rozdział, wszystko wydawało się autorce mocno surrealistyczne. Oglądała obrazy jakby z dawnych lat, a jednak wyrwane w teraźniejszości. Patrzyła na żołnierzy zrzucanych ze spadochronami w pole, mijała bunkry, przyglądała się konstruowaniu atrapy czołgu i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Konflikty wojenne dla niej, urodzonej w latach 80. minionego wieku, były pieśnią przeszłości. Teraz przyglądała się ludziom skarżonym wojną chyba na wieczność. Żyjących ciągłym przygotowaniem się do konfliktu, mających na tym punkcie obsesję, z nostalgią spoglądających w kierunku „dawnych, lepszych czasów”. „Nie chciałam potraktować wojny jako czegoś romantycznego czy nostalgicznego, ale mimochodem trafiłam na ludzi, którzy dokładnie tak ją traktowali. Kiedy ich słuchałam, zauważyłam jak powszechne jest zapamiętywanie przez moich bohaterów tylko części przeszłości. Pamiętamy jedynie dobre rzeczy, złe staramy się wyprzeć. W Rosji widać to bardzo wyraźnie, bo im wojenne triumfy służą do budowania mitu narodowego i pielęgnowania w sobie poczucia wyjątkowości. Zwłaszcza jak myślę o tym teraz, widzę jak bardzo jest to dla nich ważne i jak mocno pomaga im to podtrzymać nacjonalistycznego ducha w społeczeństwie” – mówi reżyserka.

Pojawienie się Isabelle w życiu bohaterów, wniosło do niego trochę niepokoju. Ona kwestionowała rzeczy dla nich naturalne, na które oni dawno temu przestali zwracać uwagę. „Mnie zastanawiało, czy ten bunkier, który mają w ogródku pełni jeszcze rolę bunkra czy dla nich to np. po prostu studnia? Czy zdarza im się przy tym bunkrze zatrzymać i zamyślić się nad tym, do czego służył on w przeszłości?” – dodaje Tollenaere. Tymczasem w oczach bohaterów jej filmu, świat wypełniają pozostałości po wojnie pozbawione już jednak swojego demonicznego znaczenia. Czasami wynika to z tego, że brakuje im punktu odniesienia. Nie mają przodków, których stracili w czasie wojny albo żadnego wyobrażenia tragedii, jaką jest konflikt zbrojny. „Ci ludzie poruszają się w przestrzeni kojarzonej z realnym zagrożeniem, natomiast dla nich to przestrzeń całkowicie niewinna. Myślę, że nie tylko oni, ale wielu widzów również, jeszcze parę lat temu nie potrafiłoby w swojej głowie znaleźć adekwatnych skojarzeń, żeby obrazy w moim filmie ich przeraziły”. Bodaj najbardziej symbolicznym rozdziałem przybliżającym to spostrzeżenie reżyserki jest fragment nakręcony w resorcie turystycznym. Ludzie przybywają tu na osobliwe wakacje: chcą pobawić się w wojnę i „doświadczyć” okupacji na własnej skórze. Jak na dłoni widać w tym rozdziale jak bardzo pojęcie konfliktu zbrojnego oddaliło się przez lata od swojego pierwotnego znaczenia.

Z drugiej strony, Tollenaere wciąż trafiała na ludzi zafascynowanych wojną i tropieniem jej obecności w rzeczywistości. Dla tych bohaterów ten temat urósł do rozmiarów obsesji, choć nie mającej niż wspólnego z rozliczeniowością czy dociekaniem prawdy. Po prostu wojna budzi w nich fascynację, równie zresztą niewinną, jak wspomniane dziecko bezrefleksyjnie bawiące się bronią. Jest pasją, jak każda inna – zbieranie motyli czy kolekcjonowanie muszelek. Albo dobrą okazją do świętowania, bardziej przypominającego festyn niż święto zadumy. „Jednym z takich momentów był obchody dnia zwycięstwa w Rosji. Byłam świetnie przygotowana do zdjęć, choć wielu rzeczy – jak się okazało – nie mogłam nawet przeczuwać. Wiedziałam o odbywającej się na tę okazję paradzie wojskowej i wiedziałam, że w pewnym momencie zostaną wypuszczone w powietrze balony. Kompletnie nie podejrzewałam jednak, że będą to balony w kształcie czołgów, helikopterów i samolotów!” – dodaje autorka. Na jednym, samotnie podróżującym w powietrzu balonie w kształcie czołgu kamera zawiesza oko w ostatniej scenie filmu. Balonik płynie leniwie przez niebo, niewzruszony ani rozlicznymi spojrzeniami uczestników parady, ani swoim oderwaniem się od grupy. Tkwi w tym ujęciu coś złowieszczego, niczym zapowiedź apokalipsy i końca niewinności.■

Urszula Lipińska


Battles │ Director: Isabelle Tollenaere │ Screenplay: Isabelle Tollenaere │ Camera: Frédéric Noirhomme │ Editing: Nico Leunen │ Music: – │ Cast: – │ Producer: Olivier Burlet, Nazima Mintjes, Daniel Devalck │ Production Company: Michigan Films / WitFilm / Cobra Films │ Country: Belgium / The Netherlands│ Year: 2015 │ Running Time: 90 min. │ International Sales: Michigan Films │ Festival: Rotterdam IFF 2015 │


Written by redakcja