porto_filmpicture_10813_-_h_2016

Porto, dir. Gabe Klinger│„Miejsca mnie inspirują. Moi rodzice zawsze mi powtarzali: rób wszystko, żeby podróżować! Musisz zobaczyć cały świat i wszystkie kultury. Jestem im za to bardzo wdzięczny, bo szczególnie Amerykanie nie lubią ruszać się z miejsca. Uważają, że wszystko, czego potrzeba im do życia mają u siebie” – twierdzi reżyser, który jednym z bohaterów swojego fabularnego debiutu uczynił portugalskie miasto. W jego scenerii spotykają się ona i on. Kilka razy. Zawsze z innym skutkiem.

„Porto” na początku miało dziać się w Atenach. „Nagle jednak okazało się, że nie możemy tam kręcić. Trochę się wtedy zaniepokoiłem, w głowie szukałem innego miejsca na historię, którą chciałem opowiedzieć w filmie. Do Porto trafiliśmy dzięki portugalskiemu koproducentowi i od razu zakochaliśmy się w tym miejscu. Jest tam szczególnie światło, ludzie, powietrze, architektura. Mieliśmy poczucie, jakbyśmy znaleźli się nagle poza światem. Musieliśmy się trochę do niego zaadaptować i pozmieniać nieco fabułę. Ale nie było to trudne, bo to miasto dawało nam od siebie tyle wskazówek, prowadziło nas za rękę na właściwe tory i tchnęło ducha w filmową historię” – przekonuje Gabe Klinger. Odtwarzająca główną rolę Lucie Lucas dodaje, że Porto to niezwykłe miejsce. „Czas płynie tam inaczej. Są takie miejsca, w których jest coś niewytłumaczalnie pięknego, a przeszłość i przyszłość spotykają się w teraźniejszości” – mówi aktorka.

O tym właśnie jest film Gabe’a Klingera. O przeszłości i przyszłości spotykającej się w teraźniejszości. O miłości i jej wariantach. Szczęśliwym i nieszczęśliwym. Spełnionym i niespełnionym. Wypowiedzianym i niewypowiedzianym. Dojrzałym i niewinnym. On i Ona spotykają się kilka razy, ale za każdym razem ta historia rozwija się inaczej. Każde zapamiętało ten moment w inny sposób, każde w inny sposób go wspomina. Czas raz drąży rany, innym razem zaciera ból. „Jedno wydarzenie wspomina się na wiele różnych wariantów. Wszystko zależy od dnia, nastroju, a nawet zapachu powietrza. W życiu gramy wiele ról: nastolatków, dorosłych, rodziców, rozwodników. W „Porto” różne wariacje na temat naszego życia spotykają się w jednej fabule. Odkrywamy je najpierw z daleka, potem z bliska” – mówi Lucie Lucas. „Czas zmienia wiele rzeczy. Kiedy czujesz namiętność, doświadczasz mocnego uczucia, zapamiętujesz jakieś drobiazgi, szczegóły. One w tobie zostają i wracają w najmniej oczekiwanych momentach. Żyjemy nimi. Kiedy spotykam po czasie tych samych ludzi, wspomnienia odkopują się z pamięci. Nigdy nie są pełne, zawsze są jakimś ułamkiem przeszłości, który został mi w głowie. Chciałem ten stan zapisać w tym filmie bo wierzę, że on najpełniej oddaje prawdę o życiu” – dodaje reżyser.

Gabe od początku wiedział, że film będzie opowiadany w różnych planach czasowych i starał się je ze sobą spleść. Chcieliśmy, żeby fabuła popłynęła razem z tym pomysłem. Przeszłość i przyszłość oddziałują na teraźniejszość pary głównych bohaterów i czynią ich tym, kim są” – mówi  Larry Gross, współscenarzysta filmu. Przeplatanie się „stref czasowych” wymagało od reżysera dużej zwinności i perfekcyjnego konceptu. „Kręcąc film, nigdy się nie zabezpieczaliśmy. Nawet kiedy robiliśmy coś nietypowego – a było takich rozwiązań wiele – to nie kręciliśmy tego samego ujęcia klasycznie, tylko po to, żeby się zabezpieczyć” – mówi Lucie Lucas. Dla Gabe’a Klingera istotne było jak po tej historii i jej różnych wariantach porusza się kamera. To ona plącze widzowi szyki – nie pozwala ustalić co jest przeszłością, co przyszłością a co teraźniejszością. Nie przyznaje pierwszeństwa żadnej z wersji opowiadanej w filmie miłosnej historii. „To chyba Douglas Sirk powiedział, że oświetlenie wyraża filozofię reżysera, a kąt widzenia kamery – jego myśli” – mówi twórca. „Dlatego wszystkie te szczegóły i to z której strony patrzymy na bohaterów były dla mnie tak bardzo ważne. Ale nie oszukujmy się, najlepszy koncept byłby niczym bez zaangażowania właściwych ludzi i ich oddania. Mój poprzedni film był dokumentem, a kiedy kręci się dokument, to włącza się kamerę i cały świat przedstawiony już przed nią stoi. W przypadku fabuły każdy najdrobniejszy ruch ma znaczenie. Zwłaszcza kiedy opowiadamy o tak delikatnej materii, jaką jest miłość” – przekonuje autor. ■

Urszula Lipińska

 


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│

images

Porto │ Director: Gabe Klinger│ Screenplay: Gabe Klinger, Larry Gross│ Camera: Wyatt Garfield│ Editing: Geraldine Mangenot, Gabe Klinger │ Music: -│ Cast: Anton Yelchin, Lucie Lucas, Francoise Lebrun│ Producer: Rodrigo Areias, Sonia Buchman, Gabe Klinger, Nicolas R. de la Mothe, Todd Remis, Julie R. Snyder, Jim Jarmusch, Stephen T. Skoly, Klaudia Śmieja, Beata Rzeźniczek│ Production Company: A Bando a Parte / Gladys Glover / Double Play Films / Madants │Country: Portugal / USA / France / Poland │ Year: 2016│ Running Time: 76 min.│ International Sales: New Europe Film Sales │ Festival: San Sebastian IFF 2016 │


Written by redakcja