img_23144

Nocturama, dir. Bertrand Bonello│„Kiedy spojrzy się na aktywistów z lat 60. to oni mają po dwadzieścia lat i jasne idee, które głoszą. Ich założenia i postulaty są czytelne; ich wojny – precyzyjnie przeciwko czemuś skierowane. Dziś sprawa nie jest taka prosta. Bunt młodzieży jest dużo bardziej kompleksowy i wymierzony na wiele frontów” – przekonuje Bertrand Bonello, autor „Nocturamy”.

Chłodne spojrzenia, trzęsące się ręce, strach przed fałszywymi ruchami. To cechuje wszystkich głównych bohaterów „Nocturamy” – kilku nastolatków planujących serię równolegle odbywających się eksplozji w centrum Paryża. Podpalają pomniki, samochody i puszczają z dymem rządowe budynki. Nie ma między nimi wspólnego mianownika, podobnie jak nie ma go między nastoletnimi terrorystami. Każde z nich pochodzi z innej klasy, innego domu, innych warunków życia.

Ich akcja nie przebiega idealnie – ale cel zostaje osiągnięty. Miasto pogrąża się w chaosie i nikt nie wie, co jest grane. Nastolatki chowają się w centrum handlowym i przyglądają się swojemu dzieła z oddali. Patrzą ze skupieniem na telewizyjne relacje, od początku przeczuwając, że kara dosięgnie ich prędzej  czy później. Kryjówka nie starczy im na długo, mimo, że dostarcza każdego rodzaju przyjemności: drogich alkoholi, najlepszego jedzenia, luksusowych sukni i najdroższych cygar. I tak, w tej atmosferze konsumpcyjnego raju, młodzi buntownicy, czekają na przybycie swojego przeznaczenia. W strachu, przerażeniu i coraz bardziej dającej o sobie znać histerii.

Ostatnie siedem lat spędziłem na kręceniu filmów historycznych. Marzyłem o tym, żeby wreszcie wrócić do współczesnego świata. Tym bardziej, że w rzeczywistości odczuwałem coraz większe napięcie; eksplozję, która wkrótce może nadejść” – stwierdza Bertrand Bonello. „Zacząłem kręcić ten film jako zupełną fikcję. To było jeszcze przed listopadem zeszłego roku. „Nocturama” stała się aktualna dopiero, kiedy już weszła na ekrany” – dodaje. „Jest więc ten film czymś na pograniczu fikcji i rzeczywistości, bo tkwi w nim napięciowy klimat, jaki panuje w kraju i na świecie. Dziś wiem, że nie udałoby mi się nakręcić sceny palenia samochodów na ulicy w centrum miasta. Wzbudziłoby to w ludziach zbyt wiele strachu. Podejrzewam, że zrealizowałem to w ostatnim możliwym momencie. Ostatnie wydarzenia bardzo też zmieniły przekaz „Nocturamy”. Jeżdżę z tym filmem teraz po świecie i widzę jak ludzie go odczytują. Kiedy go kręciłem, wszystko wydawało się nieco bardziej niewinne, bo przede wszystkim chciałem się „Nocturamą” ująć za młodością. A teraz widzę, że rzeczywistość wtłoczyła tę fabułę w zupełnie inny kontekst”.

W „Nocturamie” nie ma żadnej religii ani spirytualności. Bohaterowie nie podążają za naukami żadnego z kościołów. „Dzieje się tak również dlatego, że poświęcenie dla raju to nie tylko część nauki islamu. Poświęcamy się zazwyczaj z myślą o jakieś nagrodzie i ta młodzież wierzy, że ich nagrodą będzie lepszy świat. Świat, w którym jest dla nich miejsce, bo od kiedy poszli do szkoły słyszą, że nie ma dla nich przyszłości. Cały czas im się to mówi. Opowiada im się o kryzysie, długach i braku perspektyw. Moi bohaterowie w pewnym momencie mówią temu stop” – opowiada reżyser, zaznaczając, że młodzież traktuje się dziś jak ludzi z marginesu. Dlatego też gdy w filmie w pewnym momencie pojawia się para bezdomnych okazuje się, że niewiele ja różni od nastoletnich bohaterów. Tak samo jak oni leżą na marginesie społeczeństwa i nikt nie zwraca na nich uwagi, nikt ich nie słucha, nikt ich nie szanuje.

Chciałem, żeby w tym filmie pojawił się czytelny podział na dwie części tej historii. Jedna dzieje się za dnia, druga nocą. Jedna rozgrywa się na zewnątrz, druga wewnątrz, jedna w ruchu, druga – w bezruchu, pierwszą cechuje akcja, drugą – czekanie. Na zewnątrz bohaterowie żyją w prawdziwym świecie, wewnątrz – obracają się w czystej fikcji, bez okien, wśród nieruchomych manekinów” – podkreśla Bertrand Bonello. „Nawet muzyka jest w obu częściach inna. Do pierwszej skomponowałem ją osobiście, w drugiej pojawia się najbardziej młodzieżowa muzyka, na jaką udało mi się trafić. Zależało mi na tym, żeby dźwięk był w kontrze do obrazów. Jeśli w obrazie działo się coś słodkiego – muzyka miała być agresywna. Jeśli na ekranie pojawiały się drastyczne obrazy, ilustrowałem je delikatniejszą muzyką” – dodaje reżyser.

Poza napięciem, które francuski autor czuł wokół siebie, inspiracją do nakręcenia „Nocturamy” były…westerny. „Chciałem nawiązać do filmów o ludziach żyjących w małych, oblężonych miasteczkach i czekających aż wydarzy się coś złego. Oni nie wiedzą kiedy i z której strony przyjdzie do nich zło, ale wiedzą, że w końcu przyjdzie. Pewnym wzorcem, szczególnie dla drugiej części mojego filmu, było „Rio Bravo” Howarda Hawksa” – przyznaje Bonello, stwierdzając, że świat sam w sobie w istocie zaczyna przypominać western. Przemoc przychodzi niespodziewanie, niszczy wszystko i pozostawia w miasteczku strach. Tego jest w „Nocturamie” najwięcej. Boją się nastoletni bohaterowie ukrywający się w centrum handlowym i boją się ludzie na zewnątrz – żyjący w obawie przez takimi nieobliczalnymi ewenementami jak młodzi rewolucjoniści. W tym wszechobecnym strachu nie ma miejsca na pokojowe rozwiązania. Jest miejsce tylko na porywcze gesty przemocy. ■

Urszula Lipińska


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│images

Nocturama │ Director: Bertrand Bonello│ Screenplay: Bertrand Bonello│ Camera: Léo Hinstin │ Editing: Fabrice Rouaud│ Music: Bertrand Bonello│ Cast: Finnegan Oldfield, Vincent Rottiers, Hamza Meziani│ Producer: Edouard Weil, Alice Girard│ Production Company: Rectangle Production, Wild Bunch, Pandora Film Produktion, Scope Pictures, Arte France Cinema, My New Picture │Country: France / Germany / Belgium│ Year: 2016│ Running Time: 130 min.│ International Sales: Wild Bunch│ Festival: San Sebastian IFF 2016│


Written by redakcja