thumb_1427_film_main_bigDogs, dir. Bogdan Mirică│„Ten film nie wziął się z żadnej konkretnej historii czy wydarzenia. Skupiłem w nim raczej wszystkie moje uczucia, które towarzyszyły mi w dzieciństwie, gdy jeździłem do dziadka na wieś i obserwowałem konflikty pomiędzy mieszkańcami miasteczka. To było przerażające. Oni nie walczyli ze sobą o coś; nie wyciągali siekiery i nie torowali sobie nią drogi. Przemoc, do której się posuwali najczęściej była przypadkowa. Nie miała konkretnego powodu. Po prostu czasami ludzie wybuchali i atakowali się nawzajem. To uczucie starałem się przenieść na ekran” – mówi Bogdan Mirică, autor „Dogs”.

Roman wraca w rodzinne strony po latach nieobecności. Odziedziczył gospodarstwo po swoim dziadku, ale wygląda na to, że pozostało mu w spadku nie tylko to. Lokalny policjant przedstawia sytuację jasno: dziadek prowadził interesy z lokalnymi kryminalistami, a dla nich śmierć nie kończy biznesu. Co zostało obiecane, to trzeba wyegzekwować – w ten czy inny sposób. Do drzwi Romana szybko puka więc przeznaczenie domagające się swojej należności i niszczące na dobry początek bezlitośnie świat wokół przybysza z daleka. Tak w ramach ostrzeżenia, że ostrze noża wkrótce sięgnie także po niego samego.

Lejtmotywem filmu Bogdana Mirică są szczekające psy. Ich wychudłe ciała leżą w każdym kącie tego miasteczka, ich szczekanie przeszywa przestrzeń i zwiastuje zło: odstrasza przybyszów, ostrzega lokalnych. Gdy w rzece podstarzały szeryf znajduje but – a gdy głębiej zbada sprawę okazuje się, że nawet wciąż tkwi w nim stopa – nie do końca wiadomo czy to efekt rozliczeń ludzi czy psów. Jedno ma w filmie rumuńskiego reżysera jednak sporo wspólnego z drugim. „Myślę, że zwierzę tkwi w każdym z nas. Ukrywa się, wyszlifowane przez cywilizację, społeczne reguły, zewnętrzne czynniki, ale w odpowiednich okolicznościach uruchamia się. Ludzkość wykreowała moralność, żeby odróżnić się od zwierząt i żyć wspólnie nie naskakując na siebie cały czas. Ale to nie wymazało z pamięci naszego ciała tego, kim jesteśmy” – przekonuje reżyser.

Jego film za jednym zamachem porównuje się do kina braci Coen albo książek Cormaca McCarthy’ego, bo i sceneria, w jakiej toczą się „Dogs” z grubsza wygląda tak samo ponuro. Film kręcono w południowo-wschodniej części Rumunii, którą autor miał podświadomie w głowie już pisząc scenariusz. „To dramatyczne miejsca, w których świat rządzi się trochę innymi zasadami przetrwania” – mówi Bogdan Mirică. „Ma się poczucie, że natura sprawuje tu władzę niepodzielnie, patrzy na wszystko z góry i nie jest przychylna dla ludzi. Czuć przesycający tej pejzaż fatalizm – a uważam go za nieodłączną część rzeczywistości – od którego nie ma ucieczki i przed którym nie można się ukryć”. ■

Urszula Lipińska


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│

Dogs / Câini│ Director: Bogdan Mirică│ Screenplay: Bogdan Mirică│ Camera: Andrei Butică│ Editing: Roxan Szel│ Music: Codrin Lazăr, Sorin Romanescu│ Cast: Dragoș Bucur, Gheorghe Visu, Vlad Ivanov│ Producer: Elie Meirovitz, Marcela Ursu│ Production Company: EZ Films, 42 KM Film, Argo Film│Country: Romania│ Year: 2016│ Running Time: 104 min.│ International Sales: BAC Films│ Festival: Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja 2017│


Written by redakcja