A-pigeon-sat-on-a-branch-reflecting-on-existenceA Pigeon Sat on a Branch Reflecting on Existence, reż. Roy Andersson │Widać w kinie Anderssona ślad po jego (przy)długiej reklamowej karierze – jego filmy od dawna już nie tworzą zwartych fabuł, a rozpadają się na szereg scenek rodzajowych. Te z „A Pigeon Sat on a Branch Reflecting on Existence” równie dobrze mogłyby być zagubionymi częściami wyreżyserowanej przez niego serii reklam ubezpieczeń. Przypadek krąży tu między postaciami i atakuje znienacka, śmierć przychodzi bez ostrzeżenia, a ludzie stąpają powoli i niepewnie, jakby grunt miał im zaraz zniknąć spod stóp.

Ta nagła śmierć jest zresztą trochę śmieszna, bo bohaterowie Anderssona i tak wyglądają już jak trupy. Blade twarze, puste spojrzenie, odwieczne rozczarowanie – ich śmierć może wręcz wyzwolić z tej tragedii zwanej życiem. Są jedynie widmami poruszającymi się po szaroburym świecie martwych przestrzeni, symetrycznych budynków i kawiarenek z ceratą na stołach. Nic nie jest w stanie ich poruszyć, włącznie z gwardią konną wjeżdżającą nagle do baru.

Po fabule „A Pigeon Sat on a Branch Reflecting on Existence”, niczym dwóch proroków zagłady, porusza się para sprzedawców halloweenowych masek i wampirzych zębów. Oni bodaj jako jedyni w tym filmie są postaciami w ruchu – pukającymi od drzwi do drzwi, zderzającymi się z kolejnymi twarzami pełnymi obojętności, zaglądającymi w różne miejsce. Przemierzającymi tę krainę, w której koniec świata wydaje się stanem permanentnym; stanem, który był tu od zawsze, sprawiając, że nikt tu nie zna innego życia i nie umie zareagować inaczej na rzeczywistość.

Dla Anderssona, ta ponura mgła spowijająca rozbite na samotne, wyobcowane jednostki społeczeństwo, nigdy nie opadnie. Ale jeszcze zanim zabije nas strzelający w nieodpowiednim kierunku korek od szampana, ostatecznie ratując z beznadziei jednego, wybranego nieszczęśnika, Andersson tradycyjnie wyciśnie z tego obrazu świata mnóstwo surrealizmu i groteski.

Teraz, gdy wraz z „A Pigeon Sat on a Branch Reflecting on Existence” dopełniła się trylogia szwedzkiego reżysera, widać jednak jak bardzo jego filmy działają na poziomie poszczególnych scen, a jak bardzo są monotonne w swoich spostrzeżeniach na temat współczesności. Wszak wszystkie te mniej lub bardziej surrealistyczne nowelki zarówno z tego filmu, jak i z na przykład „Do ciebie, człowieku” układają się w to samo pesymistyczne przesłanie o świecie i do świata. Choć jak wskazuje reakcja publiczności na festiwalu w Wenecji, która w pewnym momencie zaczęła śpiewać razem z bohaterami na ekranie, świat albo tej wizji Anderssona do wiadomości nie przyjmuje, albo wręcz przeciwnie: cieszy się z czasu, który mu pozostał.■

Urszula Lipińska


A Pigeon Sat on a Branch Reflecting on Existence / En duva satt på en gren och funderade på tillvaro │ Director: Roy Andersson │ Screenplay: Roy Andersson │ Camera: István Borbás, Gergely Pálos │ Editing: Alexandra Strauss │ Music: – │ Cast: Holger Andersson, Nisse Vestblom, Charlotta Larsson │ Producer: Pernilla Sandström │ Production Company: Roy Andersson Filmproduktion AB / 4 ½ Films AS / Societe Parisienne Production – Coproduction Office │ Country: Sweden/ Norway/ France/ Germany│ Year: 2014 │ Running Time: 101 min. │ International Sales: Coproduction Office │ Festival: Venice FF 2014 │


Written by redakcja