013-its-not-the-time-of-my-lifeIt’s Not the Time of My Life, dir. Szabolcs Hajdu│„Ja i moja ekipa chcieliśmy za pośrednictwem tego filmu podzielić się z publicznością własnymi doświadczeniami. Na samym początku prac, usiedliśmy wszyscy przy jednym stole i zapytaliśmy samych siebie: po to robimy? Żeby doskonalić swój talent? Sprowokować widzów? Zszokować ich? Ostatecznie, uznaliśmy, że nie interesuje nas nic z tych rzeczy. Przeżywamy raczej wspólnotę doświadczeń i to takich najprostszych doświadczeń. Każdemu z nas dziecko ryczy całą noc i nie potrafimy go uspokoić. Każdy z nas kłóci się z żoną czy z mężem. Odkrycie takiej wspólnoty między tworzącymi ten film ludźmi nasycało go autentycznością” – mówi Szabolcs Hajdu, autor „It’s Not the Time of My Life” uhonorowanego Kryształowym Globusem na ostatnim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlovych Varach.

Na początku była sztuka teatralna. Szabolcs Hajdu nie tylko ją napisał i wyreżyserował, ale także sam zagrał w niej główną rolę. Jej fabułę wyciągnął z życia – codziennych kłótni, napięć i radości. „Grając tę sztukę przez rok w teatrze na Węgrzech, już dokładnie wiedziałem, jak publiczność zareaguje w konkretnych scenach. Chciałem jeszcze się w tę rodzinną tkankę zapuścić głębiej, no i zostawić po tej sztuce ślad. Przedstawienie teatralne pozostaje w pamięci jedynie 50 osób – bo na takiej małej salce je graliśmy. Film ma szansę dotrzeć dużo dalej. W „It’s not the Time of My Life” opowiadamy przecież o problemach uniwersalnych poprzez postacie, z którymi każdy może się identyfikować. To są ludzie wyjęci z rzeczywistości” – przekonuje autor.

Akcja filmu zaczyna się w środku nocy. Ciszę i spokój w domu Farkasa zakłóca niespodziewana wizyta. To Ernella, siostra jego żony, z rodziną. Wszyscy dopiero co wróci z Szkocji i nie do końca mogą się na nowo odnaleźć w ojczyźnie. Czują się nieswojo, cały czas coś ich uwiera, grymaszą i nie potrafią złapać wspólnego języka z otoczeniem. Wkrótce okazuje się, że nie mogą tego zrobić nawet ze swoim najbliższym otoczeniem, czyli z rodziną Farkasa. Wystarczy byle drobiazg, aby wszyscy się pokłócili, argumenty zderzyły się jeden z drugim ilekroć ktoś otworzy buzię, a sytuacja napięła się z minuty na minutę.

Ten film jest bardzo autentyczny. Dzieje się w prawdziwym mieszkaniu, z prawdziwymi ludźmi, którzy są uwikłani w relacje także w życiu. Teatr wymusza stylizację, kino daje pole do większego realizmu” – przekonuje reżyser. Hajdu od początku wiedział też, że nad filmem chce pracować z tymi samymi ludźmi, z którymi tworzył sztukę, bo dzięki temu może odkryć nowe połacie scenariusza i pójść dalej. „Łatwo znaleźliśmy dla scenariusza nowy rytm i formę. To wszystko płynęło od początku z nas samych i wystarczyło dać się temu porwać. Dzięki filmowi mogliśmy jeszcze głębiej wejść w naszą intymność. Mam wrażenie, że jest on jeszcze bardziej osobisty niż sztuka” – wyznaje twórca. A o tym, że przedsięwzięcie jest wybitnie rodzinne świadczy każda pojawiająca się w nim twarz. „Orsolya, moja prawdziwa i filmowa żona, od zawsze partneruje mi w tworzeniu. Grała we wszystkich moich filmach. Lujza, moja córka, od dawna była częścią tego projektu i mojego filmowego życia. Od dziecka lubiła przysiadywać na planach i obserwować jak powstaje film. Nieco inaczej sprawa ma się natomiast z moim synem Zsigmondem. On za kinem nie przepada i przez to wiedzieliśmy, że niektóre sceny możemy nakręcić tylko raz. Zsigmond już drugi raz nie zechce ich zagrać. Myślę, że ta współpraca dała nam jako rodzinie wiele nowych doświadczeń. Jesteśmy inni po nakręceniu tego filmu” – mówi reżyser. „A jednocześnie niczym się nie wyróżniamy. Jesteśmy rodziną, jak każda inna. Dzielimy te same problemy, wątpliwości i emocje z rodzinami naszych ekip i naszych widzów. Najlepiej się o tym przekonałem, kiedy pokazywaliśmy film na festiwalu w Karlovych Varach. Oglądający zachowywali się tak samo jak widzowie w naszym teatrze. Odbierali film tak samo jak sztukę. Śmiali się w tych samych momentach i płakali w tych samych miejscach. Pewne przeżycia są po prostu dla nas wszystkich uniwersalne”. ■

Urszula Lipińska


│Artykuł powstał dzięki uprzejmości│

kviff_logo

It’s Not the Time of My Life/ Ernelláék Farkaséknál│ Director: Szabolcs Hajdu│ Screenplay: Szabolcs Hajdu│ Camera: Csaba Bántó, Flóra Chilton, Dávid Gajdics, Betti Hejüsz, Márton Kisteleki, Ákos K. Kovács, Péter Miskolczi, Péter Pásztor, Tamás Simon, Márk Szalai, Gábor Szilágyi, Gergely Tímár, Levente Tóth│ Editing: Szilvia Papp│ Music: │ Cast: Erika Tankó, Orsolya Török-Illyés, Szabolcs Hajdu│ Producer: Dániel Herner, András Muhi, Ferenczy Gábor, Zsófia Muhi│ Production Company: Filmworks Ltd., FoxusFox Studio, Látókép Ensemble│Country: Hungary│ Year: 2016│ Running Time: 81 min.│ International Sales: Filmworks Ltd.│ Festival: Karlovy Vary IFF 2016│


 

Written by redakcja